Ostatnie dni były tak przepełnione emocjami, że nie wiem nawet, od czego zacząć

Może od tego, że udało mi się odhaczyć kolejną pozycję na liście marzeń do zrealizowania

Otóż miałam przyjemność uczestniczyć w imprezie Fashion TV!

W zeszłym roku byłam tak zmęczona pracą przy pokazach, że odpuściłam sobie udział we wszystkich wydarzeniach typowo rozrywkowych... Tym razem postanowiłam nadrobić to z nawiązką
Ale wróćmy do rzeczy, a dokładnie do gwoździa programu znanego szerzej jako Designer Avenue (czy bardziej swojsko - Aleja Projektantów). Brakowało mi bardzo obecności duetów Paprocki&Brzozowski czy Bohoboco, za to mile zaskoczył mnie powrót Pitchouginy (której pokaz sprzed równo dwóch lat do tej pory wspominam z zachwytem). Tym razem największe wrażenie zrobiła na mnie kolekcja Bizuu - zarówno ze względu na urodę prezentowanych sukienek, jak i efektowne entrée w wykonaniu baletnicy.
Na plus oceniam też pokazy Natalii Jaroszewskiej, Grome Design i Łucji Wojtali. Choć nie przepadam za modą męską, moją uwagę przyciągnęło kilka strojów z metką Ptaszek For Men.
W showroomie zabrakło niestety Sabriny Pilewicz

W ramach pocieszenia skorzystałam za to z flash make-upu na stoisku Maybelline - i na dodatek dostałam w prezencie ich torbę plus lakier do paznokci (śliczny turkusik

)
Jako że do pomocy przy FW byliśmy zaangażowani po kilkanaście godzin na dobę - zmęczenie dało mi we znaki już w niedzielę rano (po nocy spędzonej na wspomnianej fantastyczne imprezie FTV w klubie Lordi's). Po krótkim wypoczynku na trybunach...
...i budyniu instant w roli jedynego gorącego posiłku, nie tylko dotrwałam do końca Alei Projektantów, ale kilka godzin później pojawiłam się też na imprezie K MAG w Kokoo. Był lans, był ścisk, był koncert Toli Szlagowskiej (przemiła, skromna, urocza dziewczyna!)
A dziś po trzech godzinach snu szłam na 9:00 do pracy, buahaha

Wpis ukończony, więc teraz z czystym sumieniem mogę zażyć relaksującej kąpieli i ułożyć się do snu (o ile po tych hektolitrach kawy i napojów energetyzujących będę w stanie doprowadzić się do stanu względnego spokoju

)
Ach, zapomniałabym. Moim prywatnym bohaterem wiosennej edycji Fashion Week 2011 był Olivier Janiak - ze względu na swój urok osobisty i nienaganne maniery (przy użyciu których bardzo wyróżniał się na tle niektórych gwiazdorzących czy mało uprzejmych celebrytów). W tym roku, z tych samych powodów, zachwycił mnie Robert Kupisz <ach i och>
No, to dobranoc.
-
Fifka:
Pokaż wszystkie (1) ›